Polskie Towarzystwo Radiotechniczne PTR prowadziło od 1922 roku produkcję sprzętu radiotechnicznego - stacji radiotelegraficznych nadawczych i odbiorczych a następnie aparatów radiofonicznych, było największą polską firmą w tej dziedzinie.
Prócz działalności przemysłowej na rzecz instytucji państwowych PTR położyło także fundamenty pod polską radiofonię, uruchamiając w roku 1925, własnym kosztem, pierwszą w Polsce nadawczą stację radiofoniczną.
Stacja nadawcza została wypożyczona przez francuskich udziałowców SFR i C.G. de TSF.
Próby techniczne trwały od listopada 1924 roku a ich odbiór był szeroko komentowany przez polskich radioamatorów.
Pracę programową stacja PTR rozpoczęła 1 lutego 1925 roku i jest to dzień narodzin polskiej radiofonii.
Tego dnia o godzinie 18.00 dyrektor administracyjny PTR - inż. Roman Rudniewski, komunikatem - "Tu próbna stacja radionadawcza Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego w Warszawie, fala 385 metrów", rozpoczął regularny polski program radiowy. Moc stacji wynosił ok. 0,3 kW.
W głównym budynku administracyjnym przy ul. Narbutta 29, w lewym skrzydle połączono dwa pokoje i urządzono studio. Była to trzyokienna sala o wymiarach ok. 5 x 8 m, udrapowana pofałdowanym, zielonym suknem, z podłogą wyłożoną grubymi matami kokosowymi. W lewym rogu pokoju stał fortepian, a 4 m przed nim stał jedyny, znajdujący się na stacji mikrofon. To najbardziej chimeryczne urządzenie stacji produkcji SFR, systemu magnetoelektrycznego miało kształt cylindrycznej puszki i ważyło kilka kilogramów. Leżało na hamaku z grubego wojłoku, zawieszonym na gumowych amortyzatorach, a wszystko zamocowano w 1,5 m drewnianym stojaku. Naprzeciwko znajdował się pokój kontroli technicznej, zwany też amplifikatornią. Składał się on m.in. z dwóch odrębnych wzmacniaczy - wstępnego oraz głównego.
Wzmacniacz wstępny wzmacniał słabe prądy mikrofonowe, był więc zawieszony był na amortyzującej poduszce gumowej a wszelkie linie foniczne były dokładnie zaekranowane; pracował w układzie oporowym, 5-cio stopniowym. Wzmacniacz główny, wyjściowy zasilał przez linię telefoniczną modulator nadajnika. Pomiędzy wzmacniaczami pracował mieszacz sygnałów fonicznych wykonany w postaci skrzynki tłumieniowej, służący do regulacji poziomu audycji z mikrofonu i muzyki z płyt ustawionego tutaj gramofonu.
W odległości ok. 100 m od głównego budynku, w hali fabrycznej, w rogu ustawiony został stojak nadajnika. Zawierał on tylko dwie lampy - pierwsza to zespół generatora a druga - blok modulatora. Wzdłuż hali fabrycznej, od strony ulicy Wiśniowej, postawiono dwa 40 metrowe maszty i rozwieszono antenę. Składała się ona z dwóch symetrycznych walców złożonych z 6 przewodów rozłożonych na 10 obręczach. Moc stacji w antenie wynosił ok. 0,3 kW; nadajnik pracował na falach średnich 385 m. Zasięg dla odbioru detektorowego obejmował Warszawę, a dla odbiorników lampowych wynosił ok. 200 km i sporadycznie dalej.

Aparaturę uruchamiali specjaliści francuscy i angielscy oraz polscy. Do zespołu technicznego wchodzili inż. Władysław Heller, inż. Józef Plebański, inż. Mikołaj Manujłowicz, inż. Siemion Aisenstein, inż. Władysław Cetner oraz Rudolf Mirski i Władysław Swat. Stroną administracyjną i organizacyjną kierował Roman Rudniewski i Stanisław Odyniec, programem - Mikołaj Alojzy Kaszyn.
Stacja działała na podstawie zezwolenia Ministerstwa Przemysłu i Handlu wydanego dla wytwórni aparatów radiowych dla sprawdzania, prowadzenia doświadczeń i demonstrowania działania aparatury.
Pierwsze programy trwały godzinę, później stopniowo się wydłużały, ale też następowały przerwy w nadawaniu. Działalność programowa stanowiła jednak duże obciążenie finansowe dla firmy, dlatego wydatnej pomocy zaczął udzielać Centralny Komitet Polskich Zrzeszeń Radiotechnicznych (CK PZR). Duże wsparcie dla całej akcji radiofonizacji zapewniał stale "Radioamator" pod kierownictwem Stanisława Odyńca.
Równolegle trwały prace nad udzieleniem koncesji dla prowadzenie radiofonii w Polsce. Był to proces długotrwały półtoraroczny), z wieloma zakulisowymi rozgrywkami o podłożu politycznym i osobistym, gdzie ścierały się różne, nie do końca wyjaśnione racje. W efekcie koncesję na prowadzenie broadcastingu (radiofonii) na terytorium RP otrzymało Polskie Radio Sp. z o.o. Była to firma zupełnie nie znana, nie spełniająca wszystkich wymagań koncesji, nie prowadziła też żadnej działalności, posiadała niewielki personel i kapitał. Zaskoczenie w środowisku radioamatorów było ogromne.
Stacja PTR zamilkła już w dniu podpisania koncesji - 18 sierpnia 1925 roku. Pomimo wybrania koncesjonariusza w polskim eterze trwała cisza . Na skutek usilnych zabiegów licznych organizacji sympatyków radia oraz zgody Polskiego Radia,  26 listopada stacja PTR ponownie rozpoczęła nadawanie programu pod szyldem CK PZR.
Pierwsza stacja  położyła wielkie zasługi w rozwoju i propagowaniu radiofonii, stworzenia programu radiowego, który stał na wysokim poziomie artystycznym. Zgromadziła wokół siebie ludzi, którzy stali się prawdziwymi pasjonatami i miłośnikami nowej muzy - radia.
Praca stacji PTR trwała jeszcze do 14 marca 1926 roku, kiedy to pierwszy etap chlubnej karty dziejów polskiej radiofonii został zamknięty.

Nadajnik typu QD8 kupiono także w f-mie Marconi. Mocy nadajnika 12 kW była znaczna i nie ustępowała innym dużym stacjom europejskim. Wszystkie pomieszczenia stacji oraz cała aparatura znalazły się w 11 adaptowanych kazamatach fortecznych zajmujących ok. 500 m2 powierzchni. Były tam pomieszczenia dla personelu - gabinet kierownika, pokój dyżurnych inżynierów, sanitariaty i mieszkanie portiera. Całość była ogrzewana piecami przez cały rok z uwagi na wilgoć i niską temperaturę. W siedmiu pomieszczeniach połączonych korytarzem znajdowały się urządzenia nadawcze oraz wzmacniacze liniowe. Sercem nadajnika był jednolampowy generator wzbudzający (driver) o mocy 1,5 kW. Wzbudzał on 10 kW generator główny pracujący na fali 1115 m. Modulator 10 kW, dwulampowy z transformatorem modulacyjnym oddziaływał na obwód zasilania anody generatora głównego, zapewniało to dużą głębokość modulacji - 80 %, co przekładało się na większy zasięg. Generator pobudzał na wyjściu zamknięty obwód drgań, skąd indukcyjnie sygnał zmodulowany przenoszony był do anteny. Moc w antenie wynosiła 8 kW, przy prądzie ok. 35 A. Lampy dużej mocy nadajnika (anody) były chłodzone wodą,
a dokładnie kroplami wody rozbijanej na specjalnych sitach, dla zapewnienia odpowiedniej izolacji. Stąd konieczność stosowania stacji pomp wodnych
i układu zmiękczania wody pracującej w obwodzie zamkniętym. Energię dla stacji zapewniała elektrownia warszawska. Prowadziła stąd linia 3 x 5000 V,
50 Hz. Dalej transformator 100 kW obniżał napięcie do 3 x 220 V. Teraz prąd zasilał 4 przetwornice elektryczne, maszynowe (silniki i prądnice). Lampowe prostowniki w zasilaczach wysokiego napięcia były także chłodzone wodą.
Antena zawieszona została pomiędzy dwiema 75 metrowymi wieżami ustawionymi na fortach w rozstawie 130 m.
Wieże zaprojektowała i wykonała f-ma Fitzner i Gamper z Sosnowca. Zastosowano teową antenę, utworzoną z dwóch czteropromieniowych, cylindrycznych połówek. Posiadała ona rozbudowany system uziemienia zagłębiony na kilka metrów oraz przeciwwagę rozpiętą pod anteną na drewnianych słupach.
Nowa 10 kW stacja rozpoczęła regularną pracę 2 stycznia 1927 roku. Nadawanie odbywało się na falach długich, początkowo na fali 1115 m, następnie 980 m, kolejno 1111,1 m i w końcu 1420 m. Po modernizacji systemu antenowego moc wzrosła do 13 kW a zasięg wynosił - 100 km na detektor a na odbiornikach lampowych stacja warszawska była słyszalna prawie w całej Europie.
Pilną sprawą była teraz rozbudowa małego studia radiowego. PR wykupiło, początkowo tylko trzy niższe poziomy, w 5-cio piętrowym budynku mieszkalnym przy ul. Zielnej 25 (obecnie pusty plac). Przeniesienie rozgłośni nastąpiło w maju 1929 roku. Znalazło się tutaj 5 studiów, największe - orkiestrowe,
z balkonem dla publiczności o objętości
1050 m3, kameralne, literackie, odczytowe i małe studio spikerskie. Zainstalowano nową amplifikatornię wraz ze stołem manipulacyjno-kontrolnym. Rozgłośnia na Kredytowej została zlikwidowana i zainstalowały się tam inne komórki PR.
Polskie Radio 30 lipca 1929 roku otrzymało nową koncesję na 20 lat (do 1949 roku), anulowano przy tym poprzednią z 1925 roku przyznaną na 10 lat. 

Pierwsza stacja nadawcza PR została uroczyście i oficjalnie uruchomiona 18 kwietnia 1926 roku i jest to data narodzin Polskiego Radia. Popłynęły wówczas w eter słowa:  "Halo, halo, Polskie Radio Warszawa, fala 480 metrów".
Sygnałem stacji warszawskiej PR stały się pierwsze takty Poloneza A-dur Fryderyka Chopina.
Jednak w czerwcu 1935 roku, po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, sygnałem stały się pierwsze takty pieśni legionistów Piłsudskiego "My, Pierwsza Brygada". Natomiast muzyka Chopina powróciła później na fale eteru jako sygnał "Warszawa II".
Stacja posiadała już nową rozgłośnię przy ul. Kredytowej 1 w gmachu Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Znajdowało się tutaj jedyne studio, amplifikatornia i szereg pomieszczeń redakcyjno-biurowych. Studio wielkości dużego pokoju o kubaturze 100 m3 , silnie wytłumione udrapowaną tkaniną, wyposażone było w dwa mikrofony magnetyczne systemu Sykes-Marconi. Nadawano stąd wszystkie audycje, w tym wieloosobowych zespołów oraz zapowiedzi spikerskie. Amplifikatornia wyposażona była w 8-mio stopniowy wzmacniacz oporowy zasilający przez dzierżawioną linię telefoniczną stację nadawczą na Mokotowie.
Stacja została zainstalowana także na terenie PTR przy ul. Narbutta 29. Seryjnie produkowany nadajnik typu Q został zakupiony w angielskiej firmie Marconi Wireless Co., Ltd. Składał się już z trzech stojaków - zasilacza, generatora oraz modulatora pracującego w układzie modulacji dławikowej w ostatnim stopniu mocy. Stacja pracowała na fali średniej 480 m, a moc w antenie wynosiła 1,2 kW. Wykorzystano przy tym pracujący dotąd system antenowy PTR.
Zasięg stacji wzrósł do 30 km dla detektorów i ok. 300 km przy odbiornikach wielolampowych.
Na nowej stacji zatrudniony został cały personel techniczny z inż. Władysławem Hellerem na czele, lecz personel programowy nie znalazł uznania u nowego nadawcy, co wyraźnie odbiło się na dalszej pracy programowej PR.
Z założenia była to stacja tymczasowa więc równocześnie trwały intensywne prace nad budową drugiej, dużej stacji.
Po wyłączeniu stacji 15 grudnia 1926 roku zostaje ona przeniesiona i uruchomiona w Krakowie, jak druga stacja PR.
Nową, dużą stację warszawską zlokalizowano na terenie Fortu Mokotowskiego przy ul. Racławickiej 99 - adres aktualny do dziś. PR wydzierżawiło tu działkę
o pow. 15.000 m wraz z samym fortem za cenę - 1 kg żyta za 1 m2 rocznie.

* nazwa stacji "Warszawa I" jest w owym czasie umowna, ponieważ na początku istniała tylko jedna stacja warszawska, nazwa ta pojawiła się z chwilą       uruchomienia drugiej, lokalnej stacji warszawskiej "Warszawa II".

          Nowa koncesja otrzymana w 1929 roku nakładała na PR obowiązek wybudowania w Warszawie stacji o mocy 120 kW, obejmującej całą Polskę. Dla wykonania tego ambitnego zadania PR SA zaciągnęło na ten cel w Wielkiej Brytanii długoterminową pożyczkę, z terminem spłaty ostatniej raty w 1942 roku. Zamówiło przy tym nadajnik 120 kW w angielskiej firmie Marconi Wireless Co. Ltd., ale urządzenia towarzyszące miały zostać wyprodukowane w kraju.
Na lokalizację stacji nadawczej wybrano wieś Łazy pod Raszynem, przy drodze Warszawa - Katowice, odległą o ok. 23 km od centrum Warszawy. Taka lokalizacja nie będzie przeszkadzała mieszkańcom w odbiorze odległych stacji, a także planowanej, lokalnej stacji warszawskiej. Już w marcu 1930 roku, na zakupionej działce o powierzchni18,5 ha, rozpoczęto budowę dużego budynku stacyjnego o kubaturze 3.380 m3.
Równocześnie budowano linię energetyczną z pobliskiej Elektrowni Okręgu Warszawskiego w Pruszkowie, podstację energetyczna o mocy 1 MW, a także studnie artezyjską oraz chłodnie kominową dla systemu chłodzenia lamp. Aparatura była montowana od września do grudnia 1930 roku przez angielskich i polskich specjalistów. Następnie trwały próby techniczne aż do osiągnięcia pełnej mocy 120 kW i stacja stopniowo przejmowała pracę nadajnika z Mokotowa.
Nowy nadajnik pracował na falach długich 1339 m.
Antena typu T została rozwieszona pomiędzy dwoma masztami o wysokości 200 m i rozstawie 280 m i była to najwyżej na świecie zawieszona antena. Czworoboczny maszt u podstawy zakończony był kulą o średnicy 20 cm, stojącą we wklęsłym łożysku, ustawionym na dwóch warstwach izolatorów o średnicy 15 cm (12 szt.). Takie rozwiązanie zapewniało swobodne, naturalne odchylenia trzonu masztu od pionu. Maszt utrzymywany był przez 4 poziomy odciągów, kotwionych po dwa do jednego z sześciu żelbetowych fundamentów. Stalowe liny odciągowe wykonano na placu budowy, każda składała się z 50 - 60 drutów
4 mm, ułożonych wzdłuż (skrętka wykazuje zbyt dużą rozciągliwość) i wiązanych co kilka metrów. Ciężar masztu wynosił ok. 90 ton a 12 szt. odciągów ponad 30 ton. Montaż masztów trwał ok. 6 m-cy, a wykonała jego f-ma Cegielski z Poznania. Antena teowa z 4 linek poziomych i 4 pionowych a całość była podnoszona
i opuszczana przez dwie wyciągarki elektryczne przesuwające się wewnątrz masztów. W zimie, dla ochrony przed sadzią linki były nagrzewane prądem elektrycznym. Cała stacja nadawcza pobierała ok. 530 kW energii elektrycznej.
Uroczyste otwarcie 120 kW stacji nadawczej w Raszynie nastąpiło 24 maja 1931 roku. Była to wtedy najsilniejsza stacja radiofoniczna w Europie.
Zasięg detektorowy obejmował prawie całą Polskę (takie były założenia) a dla odbiorników lampowych zapewniał bardzo dobry odbiór w całej Europie.
Dotychczasowy nadajnik 12 kW z Mokotowa zakończył pracę, ale na przełomie roku 1933/34 został przebudowany pod kierownictwem inż. Siemiona Aisensteina i zainstalowany w Poznaniu.
W trakcie budowy stacji raszyńskiej PR wykupiło pozostałe piętra budynku przy ul. Zielnej i w okresie grudzień 1930 - kwiecień 1931 rok dokonało dalszej rozbudowy urządzeń emisyjnych.
Do grudnia 1935 roku dokonano przebudowy dużego studia muzycznego. Zlikwidowano tłumiące draperie i kotary, a także wielki kryształowy żyrandol. Zainstalowano w różnych punktach kilka mikrofonów. Poprawiło to znakomicie akustykę studia. Wkrótce przebudowano też malutkie studio spikerowskie.
Stacja raszyńska stracił wkrótce swój prymat w Europie a stały rozwój radiofonii i postęp techniczny wymagał nowych działań. PR przystąpiło więc do kolejnego wielkiego zamierzenia inwestycyjnego - zwiększenia mocy stacji długofalowej do 600 kW. Prace rozpoczęły się w sierpniu 1938 roku i do sierpnia 1939 r. przy istniejącym budynku dobudowano nowy o kubaturze 7.000 m3, co razem stanowiło 10.800 m3. Dostarczono i zainstalowano także wiele urządzeń, a poniesione nakłady wynosiły ok. 1,8 mln zł. Trzeba dodać, że projekt oraz budowa tej wielkiej stacji, tak jak i wielu poprzednich krajowych, był realizowany w Wydziale Budowy PR, mieszczącym się w Warszawie na Fortach Mokotowskich. 
Niestety, wybuch wojny przerwał realizację tego wielkiego zadania.

II RP

1. Województwo Śląskie

        Po uzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku, nastąpił okres kształtowania się granic państwa. Obszar Górnego Śląska, także jego ludność, po powstaniach śląskich oraz plebiscycie, podzieliła w 1922 roku międzypaństwowa granica. Polsce przydzielono ok. 1/3 obszaru, równocześnie po stronie niemieckiej pozostało ponad 0,5 mln Polaków. 
Oba państwa dostrzegały dużą rolę radia w kształtowaniu się państwowości. Pierwsza stacja radiowa na Śląsku została uruchomiona we Wrocławiu w 1924 roku, a w roku następnym stacja w Gliwicach.
W kwietniu 1926 r. Polskie Radio uruchomiło w Warszawie pierwszą stację nadawczą. Jednak odbiór polskiego programu radiowego na Śląsku był bardzo utrudniony. Dlatego też w marcu 1927 roku PR zawarło umowę ze Skarbem Śląskim na pożyczkę w wysokości 600 tys. zł. W zamian za to zobowiązało się zbudować i uruchomić do końca roku, silną stację radiową w Katowicach. Urządzenia stacji zostały zakupione w Stanach Zjednoczonych, w firmie Western Electric Co. Aparatura była bardzo nowoczesna, a stacja pracowała z mocą aż 12 kW. W tym czasie stacja Wrocław oraz Warszawa dysponowała tylko 10 kW, a stacja Gliwice 1,5 kW.
         Stacja katowicka rozpoczęła pracę programową w Barbórkę – 4 grudnia 1927 roku na fali 422 metrów. Radiostacja została zlokalizowana na niewielkim wzgórzu za miastem, w dzielnicy Brynów. Postawiony tutaj został budynek mieszczący aparaturę techniczną oraz posadowiono dwa 70-metrowe stalowe maszty, pomiędzy którymi rozpięto poziomą, antenę. Dzięki korzystnym warunkom wypromieniowania fal radiowych stacja posiadała bardzo znaczny zasięg, który dla odbiorników lampowych wynosił około 400 km. W nocy zasięg jeszcze wzrastał i stacja była słyszalna prawie w całej Europie. Także dla odbioru detektorowego zasięg stacji był duży i wynosił ok. 50 km, a nocą i zimą jeszcze się zwiększał. Na szczególnie korzystne warunki pracy stacji składały się: duża moc, nowoczesny układ nadajnika oraz systemu antenowego a także brak zakłóceń ze strony innych stacji. Wszystko to powodowało, że praca na fali odbitej w warunkach nocnych, z niewielkim zanikami, zapewniała słyszalność stacji katowickiej nie tylko w Europie, ale także w Afryce, Ameryce, a nawet na Antypodach – w Australii i Nowej Zelandii. Potwierdzała to korespondencja z wielu krajów kierowana do rozgłośni. Należy pamiętać, że były to odbiory niestabilne i sporadyczne. Natomiast na Górnym Śląsku, po uruchomieniu stacji katowickiej, odbiór stacji gliwickiej uległ znacznemu pogorszeniu. Odległość pomiędzy obydwiema stacjami śląskimi wynosiła tylko 25 km, a duża część radiosłuchaczy posługująca się odbiornikami detektorowymi nie mogła odbierać ośmiokrotnie słabszej stacji z Gliwic (fala 251 m), słyszała za to dobrze, w tym samym miejscu skali aparatu detektorowego polskie Katowice (fala 422 m). Podobne trudności występowały w przypadku korzystania z prostych jednoobwodowych odbiorników lampowych.

        Rozgłośnia radiowa została zainstalowana przy ul. Warszawskiej 7, w gmachu Banku Związku Spółek Zarobkowych w Poznaniu. Natomiast duże studio muzyczne powstało w położonym obok budynku przy ul. Andrzeja Mielęckiego 1.
Na stanowisko dyrektora rozgłośni katowickiej (formalna nazwa – dyrektor programowy) PR powołało prof. Stefana Tymienieckiego, natomiast funkcję kierownika technicznego pełnił oddelegowany z Warszawy inż. Cyryl Litwiński, a następnie inż. Fryderyk Dyrna. Zespół rozgłośni katowickiej, wg PR na koniec 1933 roku, wynosił 19 osób.Na początku grudnia 1937 kierownictwo programowe objął Jerzy Tepa przybyły do Katowic z rozgłośni lwowskiej. Wraz z nim do rozgłośni przyjechał także kolejny lwowianin – Zbigniew Lipczyński. Obydwaj, mając duże poparcie dyrektora Ligonia, znacznie rozbudowali działalność programową rozgłośni i prowadzili ją do wybuchu wojny.
Sygnałem wywoławczym stacji katowickiej były dźwięki uderzenia dwóch młotków w kowadło. Początkowo wykonywał to ręcznie woźny rozgłośni, ale wkrótce zastosowano maszynkę sygnałową zwaną „kowadełkiem”.
Prócz audycji ze studia, gdzie dużą rolę odgrywały słuchowiska, urządzono znaczną ilość punktów transmisyjnych. Znajdowały się one m.in. w teatrze, w filharmonii, w kościołach, w gmachu Sejmu Śląskiego oraz na stadionach. Z dwóch katowickich kawiarni – Astoria i Atlantic – nadawano wieczorki taneczne, cieszące się dużą popularnością.
Katowicka stacja uruchomiła także 15 stycznia 1936 roku w Sosnowcu przy ul. Będzińskiej, studio radiowe, z którego prowadziła stały program poświęcony Zagłębiu Dąbrowskiemu.

2. Pierwsza stacja nadawcza. Katowice - Brynów, 1927

3. Pierwsza rozgłośnia katowicka - ul. Warszawska 7 (z prawej strony narożnego budynku)

       Po dziesięciu latach pracy, w sierpniu 1937 roku, rozgłośnia przeniosła się do nowego gmachu, położonego przy ulicy Juliusza Ligonia 29. Był to pierwszy budynek zaprojektowany i wybudowany specjalnie na potrzeby PR. Kubatura trzykondygnacyjnego budynku wynosiła 8.500 m3, a trzy studia posadowione na oddzielnych fundamentach znajdowały się w wewnętrznej części budynku, otoczone przez pomieszczenia biurowe i socjalne. Największe studio rozgłośni o wymiarach 20 m x 12 m x 8 m mogło pomieścić do 150 artystów. Wszystkie studia wyposażone zostały w nowoczesny system klimatyzacji. 
Dwa lata później uruchomiona została pod Katowicami w Brzezince k. Mysłowic, nowa stacja nadawcza o mocy 50 kW. Tutaj na 7-hektarowej działce wybudowany został budynek techniczny oraz posadowiono dwa 95-metrowe maszty. Jeden z nich pełnił rolę anteny, to tzw. maszt samopromieniujący, natomiast drugi stanowił reflektor odbijający promieniowanie w kierunku mniej więcej północno-wschodnim. Stalowe maszty o przekroju kwadratowym mocowane były dwoma poziomami odciągów, każda konstrukcja o wadze 31.500 kg ustawiona została na porcelanowych izolatorach. Nowoczesny nadajnik powstał w Wydziale Budowy PR, gdzie wyposażony został w lampy nadawcze Marconiego, które w stopniu końcowym chłodzone były wodą destylowaną w systemie dwuobwodowym. Nowa stacja nadawcza rozpoczęła regularną emisję 1 lipca 1939 roku na fali 758 m, a oficjalne uruchomienie nastąpiło 25 sierpnia, a więc kilka dni przed wybuchem wojny.

4. Druga stacja nadawcza, m. Brzezinka

5. Druga rozgłośnia, Katowice ul.Juliusza Ligonia 29

Program radiowy

         Przypomnieć należy, że inicjatywa uruchomienia stacji radiowej na Górnym Śląsku wyszła od społeczeństwa i władz województwa. Skarb Śląski udzielił w tym celu dużej pożyczki dla PR. Przed nową rozgłośnią stanęły dwa główne cele – utrwalanie polskiej państwowości, krzewienie kultury i historii oraz języka, a także obrona przed silną propagandą niemiecką, którą prowadziły stacje Wrocław oraz Gliwice. 
Początkowo kierownictwo programowe rozgłośni spoczywało w rękach Stefana Tymienieckiego. Tutaj właśnie zapoczątkował on wyjątkową w historii polskiej radiofonii, inicjatywę – stałe audycje adresowane do zagranicznych słuchaczy radia katowickiego. Prowadzone były w języku francuskim i wkrótce rozwinęły się, a następnie przekształciły w międzynarodowy ruch sympatyków katowickiego radia.
         Najbarwniejszą postacią katowickiego Radia był Stanisław Ligoń organizator i działacz społeczny. Postać owiana legendą nie tylko wśród pracowników rozgłośni, ale także wśród radiosłuchaczy śląskich po obu stronach granicy. Na antenie radiowej „Karlik z Kocyndra” wystąpił już w roku 1927. Świetny gawędziarz przemawiający gwarą śląską, jowialny wesołek. Kiedy w niedzielne wieczory siadał do mikrofonu, pustoszały niemal ulice śląskich miast, a ludzie gromadzili się przy głośnikach radiowych. Najpierw prowadził audycję „Bery i bojki”, od 1937 r. „Przy żeleźnioku”, a następnie „U Karlika gro muzyka”. W „Przeglądzie tygodniowym” wygłaszał pogadanki o silnym wydźwięku antyhitlerowskim, skutecznie polemizując z audycjami niemieckimi. Będąc artystą stał się działaczem kulturalnym oraz społecznym. Tak jak i przed Plebiscytem, tak i później na antenie radiowej prowadził ostrą walkę o polskość Śląska i Ślązaków. W 1939 roku przyłączył się do zbiórki na Funduszu Obrony Narodowej, a jej efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Zbiórka na „Żeleźniok Karlika” przyniosła ok. 150.000 zł w gotówce oraz wiele darów w postaci kosztowności. Prócz działalności antenowej Ligoń pełnił także w latach 1933-39 funkcję dyrektora rozgłośni, a jego sekretarzem był Edmund Odorkiewicz.
             W styczniu 1928 roku w województwie śląskim było zarejestrowanych ponad 9 tys. odbiorników radiowych, natomiast pół roku później było ich ponad 29 tys. Po dziesięciu latach (1.04.1938) liczba abonentów wynosiła 96,6 tys. Oczywiście liczba słuchaczy była znacznie wyższa, dodać by należało co najmniej tyle samo „radiopajęczarzy”.
Stopień zradiofonizowania (dane na rok 1939) opisuje gęstość radiofoniczna, która dla okręgu katowickiego była najwyższa w Polsce i wynosiła 6,8 abonentów na 100 mieszkańców, przy średniej krajowej 3,1 ab./100 mieszk. Również miasto Katowice znajdowało się na czele statystyki i wyprzedzało nawet Warszawę.
          Na jesieni 1938 roku PR brało czynny udział w przygotowaniach do przejęcia czeskiego Zaolzia. Występowało nie tylko jako sprawozdawca lecz także jako organizator i manipulator nastrojów słuchaczy. W akcji zaangażowane były także działające za Olzą Tajne Polskie Radiostacje, wzywające Polaków do powstania zbrojnego. Faktycznie tzw. radiostacje czarnej dywersji działały jednak z terytorium Polski, a akcja była utajniona nawet w PR. Rozgłośnia katowicka uczestniczyła, a następnie transmitowała na antenie przebieg tamtych wydarzeń.
Zbliżająca się wojna spowodowała znaczny wzrost kampanii antypolskiej przez rozgłośnię wrocławską, wspomaganą przez stację gliwicką. Prowadzony w rozgłośni katowickiej stały nasłuch tych stacji pozwalał na bieżąco reagować na antypolskie audycje. W celnych ripostach specjalizował się Stanisław Ligoń, a Wilhelm Szewczyk prowadził od maja 1939 nową audycję „Dla Polaków za miedzą”. Audycje te tak dalece były nie w smak niemieckiej propagandzie, że wprowadziła ona zakłócanie audycji katowickich. Od sierpnia rozgłośnia prowadziła stały serwis informacyjny w języku niemieckim. Na taką aktywną propagandę rozgłośni katowickiej reagowała centrala PR i zażądała złagodzenia tonu wypowiedzi, a niektórych audycji nie dopuszczano do anteny.
         Ostatniego dnia pokoju – w czwartek 31 sierpnia wieczorem – z katowickiego studia nadano w programie ogólnopolskim słuchowisko Jana Tadeusza Zaremby „Larum w obozie”. Przedstawiało ono fragment historycznych zmagań narodu polskiego z naporem germańskim, a reżyser Zbigniew Lipczyński, zrealizował audycję w tonie patriotycznego patosu i uniesienia. Dwie godziny wcześniej niemieccy prowokatorzy napadli na swoją radiostację w Gliwicach i obarczyli odpowiedzialnością za to Polaków.

6. Stefan Tymieniecki, studio PR Katowice, lata 1930

                                "Skrzynka pocztowa" i ruch "Katowisardów"
Stefan Tymieiecki urodził się 15 marca 1887 roku w miasteczku Morachwa (Murafa), powiat jampolski, gubernia podolska. Dziś jest to wieś w obwodzie winnickim na Ukrainie. Wychował się w Warszawie, kształcił w Paryżu i w Wiedniu, a następnie został sekretarzem Paderewskiego w Morges (Szwajcaria) i jeździł z nim po świecie. Przebywał także dłużej jako gość w pałacu Habsburgów w Żywcu. Był utalentowanym pianistą, kompozytorem i uzdolnionym pedagogiem. W latach 1920. został profesorem fortepianu w Instytucie Muzycznym w Katowicach. Rekomendowany przez ówczesnego konsula Polski w Bytomiu, oczarowanego jego osobowością, talentem, wszechstronnymi zainteresowaniami oraz wielką kulturą, powołany został w 1927 roku na stanowisko dyrektora programowego katowickiej rozgłośni radiowej. ..............

7. Stanisław Ligoń przed mikrofonem PR Katowice, lata 1930

Czas wojny

        Wybuch wojny 1 września przyniósł zmianę programu ramowego na wcześniej przygotowany program wojenny. Prócz audycji informacyjnych pojawiły się zaszyfrowane komunikaty specjalne oraz muzyka wojskowa. Od południa duża grupa pracowników rozmontowuje radiostację na Brynowie, pakuje ją i przewozi na dworzec. Stąd transportem kolejowym następnego dnia aparatura zostaje wysłana do wzniesionego już nowego budynku stacji PR w Łucku, jednak nigdy tam nie dociera.
W południe 2 września przyszedł rozkaz ewakuacji pracowników I rzutu, a już o 17-tej II rzutu. Pierwsza grupa udała się pod gmach Urzędu Wojewódzkiego, skąd podstawionymi autobusami ewakuowała się na wschód. Po południu załoga zniszczyła amplifikatornię przy ul. Ligonia, wcześniej spikerka pożegnała słuchaczy słowami „Wrócimy tu …”. Wieczorem nadszedł rozkaz zniszczenia radiostacji w Brzezince. Komendant wraz z inż. Karolem Klimszą pojechali do radiostacji. Tu Odorkiewicz zdołał wypowiedzieć do mikrofonu tylko te ostatnie słowa – „Tu Polskie Radio Katowice!”, a następnie z płyty gramofonowej nadawali hymn państwowy. Trwało to krótko, do godziny 20.00, kiedy to elektrownia wyłączyła zasilanie stacji. Po tym zniszczyli radiostację, rozbijając aparaturę, a na końcu podpalili ją wykorzystując przygotowaną wcześniej beczkę z benzyną. Przybyli też saperzy, którzy wysadzili maszt promieniujący. Następnego dnia drugi rzut pracowników z Hierowskim i Tepą na czele ewakuował się samochodem transmisyjnym rozgłośni w kierunku Warszawy, a część dalej przez Lublin do Baranowicz.
To już koniec katowickich stacji radiowych w II RP.

       Po zajęciu Górnego Śląska Niemcy starali się jak najszybciej uruchomić radiostację w Katowicach. Już 5 września pojawiła się w eterze niemiecka stacja „Deutscher Sender Kattowitz”, była to jednak kolejna, po gliwickiej, niemiecka mistyfikacja. To niemiecka teraz stacja „Troppau” została przestrojona na falę polskich „Katowic” i rozpoczęła nadawanie jako „Kattowitz”.
Wkrótce jednak katowicka stacja zapasowa, przejęta z transportu kolejowego, została powtórnie zainstalowana na Brynowie przez niemiecki personel i podjęła pracę jako „Kattowitz”. Program do radiostacji dostarczała stacja wrocławska, a wyposażenie nowoczesnej polskiej rozgłośni w Katowicach przy ul. J. Ligonia (Charlottenstrasse), zostało wywiezione przez Niemców. W budynku rozgłośni utworzono niemiecki urząd propagandowy (Propagandaamt) oraz szwalnię pracującą dla potrzeb wojska.
Katowicka stacja główna w Brzezince została naprawiona dopiero w 1941 roku i przejęła dalszą pracę. Wówczas aparatura stacji na Brynowie została przez Niemców zdemontowana i wywieziona do Protektoratu Czech i Moraw. Stacja w Brzezince pracowała do końca wojny i w styczniu 1945 została przez Niemców całkowicie zniszczona.

8. Biuletyn prasowy rozgłośni wrocławskiej, luty 1942 (Gliwice nie nadają)

9. Budynek radiostacji w Brzezince. Stacja zniszczona przez Niemców, 1945

Po wyzwoleniu

        Już od początku 1945 roku rozpoczyna się organizacja oraz odbudowa śląskiego radia. Z dniem 1 lutego na stanowisko Dyrektora Dyrekcji Okręgowej Polskiego Radia w Katowicach zostaje powołany dr Edmund Odorkiewicz. W lutym, na wieść o wyzwoleniu Katowic, pojawiają się w gmachu rozgłośni dawni pracownicy Polskiego Radia. Rozpoczęła się gorączkowa praca, nieustająca nawet w nocy, nad przywróceniem rozgłośni dawnego wyglądu, likwidacją resztek poniemieckich „pamiątek” oraz sprawdzaniem stanu pozostałych jeszcze urządzeń technicznych.
Stan górnośląskiej radiofonii w roku 1945 przedstawiał się następująco. Przedwojenna rozgłośnia Polskiego Radia w Katowicach mieściła się w dużym, nowoczesnym i znakomicie wyposażonym gmachu przy ulicy Juliusza Ligonia 29. Sam budynek nie ucierpiał w czasie wojny, jednak prawie wszystkie urządzenia techniczne zostały wywiezione przez Niemców. Nowoczesna polska stacja nadawcza 50 kW w Brzezince została wysadzona i leżała w gruzach wraz z masztami antenowymi.
Po stacji rezerwowej 12 kW, w Brynowie pozostał tylko pusty budynek. Do czerwca 1945 roku radia można było słuchać tylko za pośrednictwem radiowęzłów oraz zainstalowanych głośników. W takiej sytuacji radiowcy przystąpili do energicznej odbudowy śląskiej radiofonii, rozpoczynając od rozgłaszania przewodowego. W budynku rozgłośni przy ul. Ligonia także trwały prace modernizacyjne i 1 października 1947 roku oddano do użytku nową amplifikatornię. Pracownicy działu technicznego z rozbawieniem wspominali pierwsze wyprawy dla przeprowadzenia transmisji terenowych. Wozili wówczas swój sprzęt dwukołowym wózkiem ręcznym, a kolejnym wozem transmisyjnym był ciężarowy Lublin. Pierwszy magnetofon rozgłośnia otrzymała w roku 1950; był to „przenośny” niemiecki magnetofon wojskowy SB1. Dotąd wszystkie transmisje szły na żywo. Dopiero później pojawiły się w rozgłośni dobre angielskie magnetofony reporterskie EMI.
Sygnał rozgłośni katowickiej pozostał oczywiście ten sam, co przed wojną – uderzenia młotków w kowadło.
Nie można tu nie wspomnieć o jednej z legend katowickiego radia – Stanisławie Ligoniu.
Wojenne losy rzuciły go do Palestyny, ale nawet tam, jak wspominał, nasłuchiwał nowo uruchomionej stacji katowickiej. To także przekonało go do powrotu do Katowic. Wrócił w roku 1946 i podjął oczywiście pracę w rozgłośni śląskiej. Prowadził znów program „Bery i bojki” i „Przy sobocie po robocie”, gdzie był nadal Karlikiem. Występował także w audycjach „U Karliczka brzmi pieśniczka”, następnie w „Radiowej czelodce”. Niezapomniany urok jego gawęd oraz gwarowy język łatwo trafiał do ucha śląskiego słuchacza. Słuchała więc go wtedy Polska, a najgorliwiej Śląsk. Z powodu choroby występował już coraz rzadziej, zmarł w marcu 1954 roku. Jego działalność patriotyczna i społeczno-kulturalna, połączona z sugestywną osobowością, talentem gawędziarskim, znajomością kultury ludowej na stałe utrwaliły jego nazwisko w dziejach nie tylko katowickiej rozgłośni PR.

10. Pierwsza, tymczasowa stacja nadawcza, Mrówcza Górka, 1945


Pierwsza stacja nadawcza – Mrówcza Górka

           Po wyzwoleniu, w styczniu 1945 roku, nowa rozgłośnia nie miała do dyspozycji żadnej stacji radiofonicznej. Jedynym obiektem, który mógł być wykorzystany była ocalała radiostacja lotnicza na Mrówczej Górce pod Katowicami. Właśnie od niej rozpoczęła się budowa nowej górnośląskiej sieci nadawczej. Po raz pierwszy Mrówcza Górka przemówiła 28 lutego przybrawszy nazwę „Katowice II”. Ta dwukilowatowa, improwizowana radiostacja rozpoczęła pracę na fali długiej 1.014 m. Natomiast uroczysta inauguracja Rozgłośni Śląskiej w Katowicach miała miejsce 6 marca 1945 roku. Trzeba dodać, że praca stacji odbywała się w zakresie długofalowym – na fali 1.014 m, niezgodnej z międzynarodowymi ustaleniami. Od marca 1940 roku obowiązywał opracowany przez Międzynarodową Unię Radiofoniczną na konferencji w Montreux w roku 1939, nowy plan podziału fal radiofonicznych dla zakresu długo- i średniofalowego. Zgodnie z nim stacja Katowice miała przydzieloną falę 352,1 m (852 kHz), a stacja Gliwice 243,7 m (1.231 kHz).

Druga stacja nadawcza – Gliwice

       Tymczasowa stacja nie rozwiązywała potrzeb radiofonii katowickiej i radiowcy rozpoczęli intensywne poszukiwania odpowiedniej stacji nadawczej. Jeden kierunek to aparatura polskiej stacji 12 kW, pracująca w Brynowie, którą Niemcy przejęli we wrześniu 1939 roku. Poszukiwania wykazały, że została wywieziona w 1941 roku do Protektoratu Czech i Moraw; trop prowadził do Ołomuńca, lecz dalej się urywał. Katowicka ekipa techniczna prowadziła poszukiwania w Czechosłowacji, ale ówczesne władze tego kraju jak tylko mogły utrudniały poszukiwania i ekipa powróciła z niczym. 
Drugi kierunek – Gliwice, okazał się bardziej owocny. W niedalekim sąsiedztwie, tylko 25 km,  pozostała nieuszkodzona niemiecka rozgłośnia radiowa „Gleiwitz”, składająca się ze średniofalowej stacji nadawczej wraz ze 111-metrową wieżą antenową oraz z budynku rozgłośni. Radiofoniczna stacja średniofalowa dysponowała mocą 8 kW i pracowała od 1935 roku do końca 1939 roku. Położona była w północno-wschodniej części miasta przy ulicy Tarnogórskiej. Budynek rozgłośni (oddany do użytku w 1925 roku, a następnie zmodernizowany) znajdował się przy ulicy Radiowej.
Oba obiekty zajmowane były przez wojska radzieckie, jednak już 25 maja zostały przekazane do dyspozycji Polskiego Radia. Aktu przejęcia w imieniu PR dokonał inż. Adam Mikuliński, który wkrótce został kierownikiem radiostacji.
Niepotrzebny już, ogołocony budynek rozgłośni przekazany został Wojsku Polskiemu. Urządzenia techniczne radiostacji były na ogół w niezłym stanie. Budynek stacji niezniszczony, oba budynki mieszkalne lekko uszkodzone. Drewniana wieża antenowa o wysokości 111 m oraz domek antenowy prawie nienaruszone. Aparatura nie ucierpiała od działań wojennych, a tylko od dewastacji dokonanych przez dawną obsługę niemiecką. Porozbijane były główne lampy, ocalała tylko jedna lampa nadawcza. Dotkliwym był zupełny brak dokumentacji technicznej obiektu. Prace nad uruchomieniem stacji prowadzili inżynierowie: Adam Mikuliński, Bolesław Fąfara oraz Kazimierz Bac.
Lokalna firma dokonała także naprawy aluminiowej anteny na wieży. Duże trudności napotkano przy uruchomieniu prostowników rtęciowych wysokiego napięcia. Jednak największym problemem był brak lamp nadawczych. Radiowcy katowiccy po długich staraniach odnaleźli dawne laboratorium w Krzyżatce, a w nim potrzebne lampy mocy. Dalej uruchomienie stacji poszło szybko i od 12 listopada transmitowała sześciogodzinne audycje. Nadajnik pracował na aktualnej nadal fali radiostacji Gliwice (Gleiwitz) – 243,7 m, tj. 1.231 kHz. Moc stacji wynosiła wówczas ponad 5 kW w stanie niemodulowanym.
Pracę programową rozpoczęto 24 listopada 1945, a uroczyste otwarcie śląskiej rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach nastąpiło 10 marca 1946. Wejście do budynku radiostacji udekorowano symbolicznymi napisami: „1939 – Rundfunksender Gleiwitz” przekreślony czarna farbą oraz czerwony „1946 – Polskie Radio Katowice”.

11. Otwarcie stacji nadawczej w Gliwicach, 1946 r.

12. Dyżurny radiowiec przy nadajniku Lorenz. Kadr z filmu Der Fall Gleiwitz, 1961 r.

        Teraz katowicka ekipa techniczna pod kierownictwem inż. Fąfary skierowana została do leżącego w gruzach Wrocławia celem uruchomienia rozgłośni dolnośląskiej. Praca oddelegowanego zespołu przyniosła szybkie efekty i rozgłośnia wraz ze stacją nadawczą w Żórawinie rozpoczęła pracę 29 września 1946 roku. Tymczasowy nadajnik już po roku pracy został zastąpiony przez nowoczesny 50 kW sprzęt, zakupiony w firmie RCA.
Wkrótce po oficjalnym uruchomieniu stacji gliwickiej, dotychczasowa stacja na Mrówczej Górce została wyłączona, a lampy nadawcze przekazano dla stacji krakowskiej PR.
W pierwszym pionierskim okresie nadajnik Lorenz pracował na zdobytych z niemałym trudem oryginalnych lampach nadawczych firmy Telefunken, a następnie firmy Marconi oraz Tesli.
Równocześnie trwała rozbudowa bazy nadawczej. W lecie 1955 roku emisję programu katowickiego przeniesiono z radiostacji gliwickiej do wybudowanej nowej radiostacji w Rudzie Śląskiej przy ul. Porębskiej 3. Zainstalowano tam nadajnik o mocy 30 kW, a w roku 1959 dostawiono drugi nadajnik wraz z układem sumowania i można było osiągnąć 60 kW. Stacją rezerwową był przez długi czas obiekt gliwicki.

            Rozgłośnia Pomorska Polskiego Radia w Toruniu została oficjalnie uruchomiona 15 stycznia 1935 roku.
Budowa stacji nadawczej rozpoczęła się 1 marca 1934 r. a ukończona została już po dziewięciu miesiącach - 4 grudnia, kiedy to podjęto próbną emisję. W tak krótkim czasie wybudowano budynek stacji, maszt antenowy oraz zamontowano nadajnik radiowy wraz z aparaturą elektroakustyczną.
Normalną pracę antenową stacja rozpoczęła 15 grudnia 1934 roku na fali 304,3 m; z mocą 24 kW.
Powstała wówczas najsilniejsza po Warszawie stacja PR. Była też pierwszą z serii stacji całkowicie zaprojektowanych i wykonanych przez Wydział Budowy PR.
Koszt budowy obiektu wynosił ok. 480.000 zł, w tym budynek stacji - 124.000 zł, maszt antenowy - 102.000 zł, nadajnik radiowy - 210.000 zł i urządzenia elektroakustyczne - 34.000 zł. Udział części importowanych był minimalny i wynosił tylko ok. 6.000 USD.
Antenę stanowił, zastosowany po raz pierwszy w kraju, pojedynczy maszt promieniujący - stojący na izolatorze dipol 0,53 λ. Stalowy maszt z odciągami był iglicą /dwa połączone ostrosłupy/ o wysokości aż 143 m.  Posadowiony został na prawym, wysokim brzegu Wisły. Górował nad lewobrzeżną okolicą miasta i był zewsząd doskonale widoczny:
z okien pociągu linii Warszawa - Gdańsk, z pokładu statku wiślanego, czy też z murów starej warowni krzyżackiej. Modernistyczny, nieszablonowo zaprojektowany, piętrowy budynek stacji przy ul. Podgórskiej, tworzył, wraz z masztem, architektonicznie skomponowaną całość o wyjątkowych walorach estetycznych. Mieściło się w nim także początkowo studio radiowe, przeniesione w 1939 r. do centrum miasta, na plac Św. Katarzyny 4.
W styczniu 1937 roku powstało studio w Bydgoszczy, w gmachu Teatru Miejskiego.
Następne studio powstało w Gdyni, początkowo mieściło się na Oksywiu w koszarach Marynarki Wojennej, a następnie już w gmachu Komisariatu Rządu.
Audycje rozgłośni, w dużej części poświęcone tematyce morskiej, adresowane były głównie do mieszkańców Pomorza.
Programy zapowiadano jako nadawane z „Rozgłośni Pomorskiej”. Sygnałem stacji był refren pieśni flisaków „Hej flisacza dziatwo” z opery „Flis” Stanisława Moniuszki.
      Agresja niemiecka spowodowała, że stacja Toruń zamilkła już w pierwszych dniach września 1939 r.
Niemcy uruchomili nadajnik Sender Thorn, przez który transmitowali program nadawany przez Gdańską stację Reichssender Danzing-Westpreusen. Wyposażenie trzech studiów wywieźli do Gdańska. W roku 1945, cofający się Niemcy wysadzili stacje nadawczą w powietrze. Zniszczony został budynek stacyjny
z nadajnikiem oraz maszt antenowy.
      Po wyzwoleniu  siedzibą Rozgłośni Pomorskiej została Bydgoszcz,  mieściła się ona początkowo w budynku willowym przy ul. 1 maja 50. Jeszcze wiosną 1945 rozpoczęto nadawanie programów poprzez sieć głośników ulicznych. Następnie, 1 lipca, uruchomiono na okres przejściowy, małą stację nadawczą o mocy 500 W, na dotychczasowej fali stacji toruńskiej.
Toruńska stacja nadawcza po odbudowie oraz koniecznym remoncie, rozpoczęła ponownie pracę 26 października 1947 roku. Stacja pracowała znowu z mocą 24 kW, na poprzedniej fali 304,3 m (986 kHz). W latach 50-tych nastąpił okres pracy stacji Polskiego Radia w sieciach synchronizowanych. Uruchomiono wówczas m.in. sieć pomorską, gdzie na wspólnej fali 1.304 kHz pracowały stacje - Toruń, Gdańsk i Szczecin.
Od początku lat 60-tych audycje rozgłośni pomorskiej z Bydgoszczy były emitowane już tylko przez stację poznańską, pracującą na fali 407 m. Wyposażona ona była w dwa nadajniki 150 kW oraz 200 metrowy maszt antenowy.
Historyczna już stacja nadawcza Polskiego Radia w Toruniu przestała istnieć w eterze w 1964 roku. Maszt radiowy został rozebrany a stary polski nadajnik zdemontowano i przekazano do Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu. 

II RP. Reportaż z portu w Gdyni.

Budynek Rozgłośni Pomorskiej w Bydgoszczy przy ul. 1 maja 50 w 1948 roku.

Istniejąca dotąd stacja Warszawa nadawała, z racji swojego ogólnokrajowego zasięgu, program ogólnopolski adresowany do wszystkich słuchaczy PR. Było w nim wiele audycji dla małych miasteczek, wsi i rolników, co nie znajdywało uznania u słuchaczy warszawskich. Wychodząc na przeciwko tym oczekiwaniom PR postanowiło uruchomić średniofalową stację warszawską. Budowę stacji nadawczej rozpoczęto we wrześniu 1936 roku. Urządzenia nadawcze zainstalowano na Forcie Mokotowskim, w czterech pomieszczeniach, w miejscu II stacji PR. Poprzedni nadajnik 12 kW został przeniesiony do Poznania. Antenę zawieszono na istniejących 75 metrowych wieżach.
Średniofalowa stacja warszawska, zwana też "Warszawa II" została uruchomiona 1 marca 1937 roku. Nadawała na falach średnich 216,8 m z mocą 10 kW. Pod koniec 1938 roku Warszawa II nadawała przez 5 godzin dziennie.
Sygnałem rozgłośni były pierwsze takty Poloneza A-dur Fryderyka Chopina, poprzedniego sygnału, porzuconego przez Warszawę I dla pieśni legionistów Piłsudskiego.
Uruchomienie Warszawy II wymagało dalszej rozbudowy rozgłośni. Ilość studiów zwiększono do 8, wykonano drugie studio spikerskie i uruchomiono drugą amplifikatornię, która obsługiwała tylko stację na Mokotowie. W budynku przy Zielnej 25 pozostały teraz tylko komórki emisyjne i produkcji programów. Inne wydziały znajdowały się w różnych budynkach w centrum miasta co nie sprzyjało dobrej i efektywnej organizacji pracy.
         Większość radiofonii narodowych posiadało w swoich stolicach duże gmachy, wybudowane bądź adaptowane specjalnie dla specyficznych potrzeb centralnej rozgłośni. Dlatego pod koniec 1937 roku PR rozpoczęło prace studialne nad nowym, wielkim gmachem rozgłośni centralnej wraz z siedzibą dyrekcji. Budynek miał powstać przy zbiegu ul. Batorego i Puławskiej, obok placu Unii Lubelskiej. Tutaj PR wykupiło działkę o powierzchni ok. 5.000 m2 za sumę ponad
1 mln zł, pożyczki na okres 6 lat udzielił Bank Gospodarstwa Krajowego. Jeszcze w 1937 roku spółka za pośrednictwem Stowarzyszenia Architektów RP ogłosiła konkurs na projekt gmachu. PR wybrało projekt prof. Bogdana Pniewskiego,
zaproponowało też kilka własnych korekt. Do września 1938 r. opracowano dokument ostateczny - Program budowy gmachu centrali PR w Warszawie. Na jego podstawie zespół opracował wielobranżowy projekt techniczny gmachu, który został zaakceptowany przez PR w czerwcu 1938 roku. Kubatura obiektu wynosiła 129.790 m3, w jego skład wchodziło kilka zespolonych bloków m.in. wydzielonych 20 różnej wielkości studiów radiowych. Główny akcent architektoniczny stanowiła 22 kondygnacyjna wieża zawierająca blok dyrekcji, na jej szczycie zaplanowano kilkunastometrowy masz stacji telewizyjnej, która też miała znaleść się w tym gmachu. Prace ziemne rozpoczęły się w marcu 1939 roku a całość prac miała być zakończona w 1942 roku. Wybuch wojny we wrześniu 1939 roku przeszkodził w realizacji tego bardzo ambitnego planu. Już 5 września rozpoczęła się ewakuacja z Warszawy dyrekcji PR wraz z częścią pracowników.
Wielkim i chwalebnym epizodem jest trwanie na posterunku w czasie wrześniowego oblężenia i niszczenia Warszawy przez hitlerowców, ochotniczych pracowników PR w tym stacji warszawskiej, pod  dowództwem dotychczasowego kierownika Wydziału Muzycznego PR Edmunda Rudnickiego.

Polesia czar to dzikie knieje, moczary,
Polesia czar smętny to wichrów jęk.
Gdy w mroczną noc z bagien wstają opary,
serce me drży, dziwny ogarnia lęk
i słyszę, jak w głębi wód jakaś skarga się miota,
serca prostota wierzy w Polesia cud.

Popularne tango "Polesia czar", słowa i muzyka - Jerzy Artur Kostecki.
Wykonanie współczesne - Krzysztof Cwynar.

      Rozgłośnia Baranowicze została oficjalnie uruchomiona 1 lipca 1938 roku, jako dziesiąta stacja Polskiego Radia. Wybudowana była, podobnie jak poprzednie, przez Wydział Budowy PR, który wykonał i zainstalował nadajnik 50 kW pracujący na fali 576,9 m /520 kHz/. PR zaprojektowało również całe wyposażenie obiektu wraz z budynkiem stacji, zespołem anten oraz częścią studyjną.
Obiekt stacyjny zlokalizowany został w południowo-zachodniej części miasta, przy drodze do Słonimia, w parku miejskim, przy ul. Gabriela Narutowicza 72. Działka o powierzchni 10.000 m2 ofiarowana została PR przez magistrat miasta. Był to ładnie zaprojektowany, nowoczesny, piętrowy budynek o kremowej elewacji i kubaturze 2.800 m3.
       Część studyjna obejmowała dwa studia, jedno duże o kubaturze 500 m3 a drugie spikerskie. Ponadto w budynku znajdowało się kilkanaście pokoi redakcyjnych i administracyjnych. Stację wyposażono w najnowszy zespół kontrolno-pomiarowy, w dużej mierze zautomatyzowany, umożliwiający obsługę całej stacji ze stołu dyspozytorskiego przez jedną osobę.
Kierunkowy system antenowy składał się z dwóch masztów stalowych na porcelanowych izolatorach. Jeden o wysokości 141 m pracował jako pionowa antena promieniująca, a drugi, w odległości 140 m, był zasilanym reflektorem o wysokości 145 m.
Prace budowlane rozpoczęły się w lipcu 1937 r., a montaż aparatury zakończono już w kwietniu 1938 roku.
          Stacja baranowicka była trzecią kresową stacją po Lwowie i Wilnie. Skierowana została do mieszkańców Polesia i Nowogródczyzny. Zasięg objął ok. 1,5 mln ludności i takie m.in. miejscowości jak: Pińsk, Nowogródek, Grodno, Lida, Kobryń, Wołkowysk, Stołpce, Nieśwież i Mołodeczno.
Problemy, które wystąpiły w początkowym okresie funkcjonowania elektrowni w Baranowiczach, wymownie ilustrują skalę gospodarczego zacofania (m.in. w dziedzinie elektryfikacji) ówczesnych Kresów. W pierwszym okresie,
w godzinach wieczornych, elektrownia nie mogła zasilać jednocześnie miasta oraz stacji PR, która  zużywała dwa razy tyle energii, co całe miasto. Wobec powyższego praca stacji była skrócona do godziny 19.30, a następnie do 18.30. Dopiero po rozbudowie elektrowni, od 30 października, stacja rozpoczęła normalną pracę.
         Zadaniem tej Rozgłośni jest służba nie garstce inteligencji, ale szerokim masom ludności wiejskiej województw nowogródzkiego i poleskiego, z którymi, dzięki specjalnemu układowi programu, stara się nawiązać jak najżywszą łączność, wzbudzić jej zaufanie i zainteresowanie. Ludność ziem, które objęte są zasięgiem detektorowym Rozgłośni Baranowickiej, od wieków poddana wpływom kultury polskiej, przez pewien okres znalazła się w kręgu wpływów obcych, wrogich polskości. Zadaniem rozgłośni jest więc zwielokrotnienie i pomnożenie tych wszystkich wpływów, które od odzyskania Niepodległości dążą w kierunku zespolenia tych ziem z całą Polską, wychowania jej mieszkańców na dobrych obywateli Państwa – pokazania im czym Polska była w przeszłości i czym jest dzisiaj jako potężne Państwo, które nie tylko jest zdolne bronić swoich obywateli, lecz również zapewnić im opiekę w różnych dziedzinach życia. Oczywiście w programie rozgłośni nie brakuje audycyj zbijających fałsze szerzone przez stacje zakordonowe. Ton tych audycyj pozytywny i rzeczowy, sugestią faktów przemawia silnie do wyobraźni miejscowej ludności. Muzyka, oczywiście popularna, uwzględnia przedewszystkim repertuar polski, artystyczny i ludowy, ten polski skarbiec pieśni ludowej, który na wyżyny sztuki wzniósł Mickiewicz i cała plejada naszych poetów romantycznych, a który w swej pierwotnej formie zachował się do dziś po dworach, dworkach i chatach stron nowogródzkich i poleskich.
W dziale programowym Rozgłośnia Baranowicka współpracuje ściśle z sąsiednią Rozgłośnią Wileńską.
                                                                                                                                                             Wg opracowania PR - "Radio w Polsce 1938”.


        Do grona wiernych słuchaczy radia, jego popularyzatorów, a także współpracowników rozgłośni baranowickiej należało wojsko - w mieście stacjonowało wiele dużych jednostek wojskowych, w tym Korpus Ochrony Pogranicza - K.O.P. Sygnał jego trąbki stał się sygnałem nowej rozgłośni.

       Zbliżała się wojna. W planach mobilizacyjnych Polskiego Radia miała powstać tutaj - rozgłośnia Naczelnego Wodza, jednakże nie zrobiono prawie nic aby wykonać to zadanie.
Wojna dociera do Baranowicz znacznie później. Rozgłośnia Naczelnego Wodza nie powstała.
Od 14 do 16 września stacja była bombardowana przez niemieckie lotnictwo. Patrz meldunki oraz zdjęcie lotnicze bombardowania pochodzące z archiwów niemieckich.
Stacja kończy nadawanie 16 września, uszkodzeniu ulega jeden maszt antenowy oraz lampy w nadajniku.

           Po napaści ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku, wojska radzieckie wkraczają do Baranowicz jeszcze tego samego dnia. Wkrótce stacja zostaje powtórnie uruchomiona i rozpoczyna nadawanie jako „Барановичи”.
Po napadzie Niemiec na ZSRR, w czerwcu 1941 roku, Niemcy uruchamiają znowu przejętą stację, która teraz nadaje jako „Baranowitschi”. W roku 1944, kolejne przejście frontu i dziwnym trafem stacja znowu przetrwała.


          Już 25 lutego 1945 roku Prezydent B. Bierut wystąpił do J. Stalina o przekazanie Warszawie przedwojennej, ocalałej stacji PR z Baranowicz. Wkrótce zostało to wykonane i jak donosiła prasa otrzymaliśmy w darze od ZSRR nową radiostację. Nastąpiła szybka odbudowa (budowa) stacji w Raszynie pod nadzorem radzieckich specjalistów. Naczelnikiem odbudowy Raszyna był kpt. inż. Nikołaj Nikiforow, który kierował zespołem wojsk łączności Armii Radzieckiej. Niestety nie doczekał otwarcia stacji, zginął w bandyckim zamachu, 8 sierpnia. Pochowany został na terenie stacji raszyńskiej. Grupą polskich specjalistów kierował inż. Edmund Kolanowski.
      Studio centralne powstało w Pałacyku Czetwertyńskich w Alejach Józefa Stalina 31 /Al. Ujazdowskie/.
Uroczyste otwarcie nowej rozgłośni warszawskiej nastąpiło 19 sierpnia 1945 roku.      
Radiostacja raszyńska - to jeden z pierwszych wspaniałych darów sąsiedzkich ZSRR dla Polski, to jeden z objawów potwierdzających słuszność drogi, jaką obrała demokracja polska, zrywając na zawsze z reakcyjną polityką niechęci i nienawiści względem naszego sąsiada – ZSRR -  mówił na otwarciu B. Bierut.
Pod koniec 1946 roku raszyńska stacja otrzymuje imię Mieczysława Niedziałkowskiego działacza PPS, zamordowanego przez Niemców w Palmirach, w 1940 roku.
      Stacja baranowicka PR pracowała w Raszynie do lipca 1949 roku, kiedy to uruchomiono tutaj nowy 200 kW nadajnik długofalowy. Później pełniła rolę stacji rezerwowej aż do końca 1959 roku.

           Rozgłośnia w Łucku miała być ostatnią z serii nowych stacji, których wybudowanie przewidywały plany rozwojowe PR. Jej budowę przerwał wybuch wojny. Uruchomienie stacji planowano na listopad 1939 roku.
Po wybudowaniu czwartej stacji w Łucku, całe Kresy znalazłyby się w zasięgu odbioru detektorowego. Takie były plany Polskiego Radia, a to z uwagi na biedę oraz zacofanie Ziem Wschodnich.
Cztery nadgraniczne, kresowe stacje /w sumie 200 kW/ miały być odpowiedzią na sowieckie stacje radiowe szerzące propagandę komunistyczną.
To jest – nieustannie mówiące radio, sławiące wielkie zdobycze komunizmu, szczęśliwość ludzi zamieszkujących „ojczyzną proletariatu”. Jest to głos szczególnie natrętny i obijający się o uszy na kresach wschodnich a stacje sowieckie przemawiają po polsku, ukraińsku i białorusku. Szczególnie stacja mińska uprawia na szeroką skalę „propagandę bezbożniczą” – komentował sytuację tygodnik lokalny „Wołyń” w 1936 roku.
        Na etapie projektowania inwestycji, której koszt oszacowano na 500 tys. zł; okazało się jednak, podobnie jak w przypadku Baranowicz, że energii elektrycznej wymaganej do zasilania stacji nie uda się pozyskać ze źródeł dostępnych w mieście /elektrownia miejska generowała prąd jednofazowy o małej mocy/. Zdecydowano się na zasilanie stacji z odległych o 15 km Kiwerc. Tutaj przystąpiono do rozbudowy elektrowni znajdującej się w zespole tartaków, przystosowanej do spalania trocin.
Jesienią 1937 roku PR zakupiło na przedmieściu Hnidawa teren o powierzchni 1,5 ha, który w następnym roku powiększono do docelowej wielkości 15 ha. Roboty rozpoczęto 5 lipca 1938 roku i do sierpnia 1939 wykonano większość robót budowlanych. Budowano tutaj duży, specjalny system anten kierunkowych, do których rozmieszczenia wymagany był rozległy teren. W początkowych planach PR maszt antenowy miał być nawet iluminowany nocą. Stanął też piętrowy budynek stacyjny o kubaturze 5,5 tys. m3 z dwoma studiami, częścią administracyjną i oczywiście techniczną.
       Nadajnik 50 kW, amplifikatornia i cała aparatura zostały także zaprojektowane przez Wydział Budowy PR, który zakończył prace tuż przed wybuchem wojny. Nadajnik pracował na fali 707,5 m /424 kHz/, więc był to już zakres leżący na pograniczu fal średnich i długich, a wiele odbiorników radiowych nie było wówczas przystosowanych do odbioru tego zakresu fal.
Ciekawostką jest jednak, że pojawiły się już w tym czasie odbiorniki z nazwą „Łuck” na skali.
W czasie, który pozostał do wybuchu działań wojennych nie zdążono jednakże dostarczyć i zamontować aparatury nadawczej. I tak na falach łuckiej anteny nigdy nie zabrzmiała  zapowiedź – „Tu Polskie Radio Łuck”.

Napisz do autora: